Jest sobota października
Niebo szare, słońca brak
Od morza aż do Krakowa
Gdzie wśród lasów wiedzie szlak
Pomyka czerwony busik
Niebieską przyczepkę ma
Choć na zewnątrz jest ponuro
Czasem tylko poprzez chmurki
Przemknie cienki promyk słońca
Taki słaby i bladziutki
W kabinie wewnątrz busika
Co foteli kilka ma
Jadzie także kilka osób
A właściwie grupa ta
Co przez los obdarowana jest chorobą
Do dom gna
Choć na barkach już niemłodych
Przez z lat wiele dźwiga krzyż
Choroby niemocy, bólu
Gdyby spojrzeć w twarze, w oczy
Z żadnych z nich nie odgadłbyś
Że coś boli że się trzęsie
Ręka lewa, prawa, nogi, oddech ciężki
Wzrok już nie ten co przed laty
Wszystko znoszą Boże drogi
Wiozą z sobą znad Bałtyku radość, ulgę
I nadzieję że ten pobyt chociaż krótki
Był owocny
W duszy w ciele coś gra
Jakaś nić i ich łączy
Co dowodzi że z tym Krzyżem
Co z Jezusem ich połączył
Będzie dalej łatwiej iść
Spacery brzegiem Bałtyku
Spotkania z muzyką w tle
I posiłki na stołówce
I ognisko, śpiewy też
I wypady starą ciuchcią
W piękne nadmorskie zakątki
Zapamiętają na długo
Wdzięk i troskę Opiekunki
I starania terapeutów
I troskliwość kelnereczek,
I kucharzy i kelnerów
Aby każdy posiłeczek był na czasie
Smaczny , zdrowy
I prowiant na czas gotowy
Dziękujemy Tobie Janku
Dobry to był pomysł, czas
Zmieniany termin wyjazdu
I co ! pozytywny finał ma
Kierowcom, co nas bezpiecznie
Wieźli gdzie podróży kres
Też serdecznie ślemy dzięki
Z serca bo spisali się
Panie, niechaj Twoje dłonie
W Świebodzińskim wizerunku
Wzniesione nad światem całym
Nas wszystkich, nasze rodziny
Miłosierdziem obdarzają
Droga do dom coraz krótsza
Wkrótce Wawel się pokaże
Więc życzymy sobie wzajemnie
Dużo zdrowia bądźmy razem
Obyśmy się znów spotkali
By nikogo z nas nie brakło
Żeby na Bałtyku fali
Częściej słońce rozbłyskało
Wkrótce w domach już będziemy
Fotki, filmy oglądniemy
Opowiemy jak tam było
I powspominamy miło nasze morze
Kipiące fale, jod wdychany tak wytrwale
Słońce co się w falach skrzyło
Szkoda, że się już skończyło
Autor: Kazimiera

















